Blog o in vitro,czekaniu i nadziei.
Niepłodność, słowo które zwala z nóg.Szok, niedowierzanie, zaprzeczanie.Potrzebowałam roku by zaakceptować naszą niepłodność.
Blog opisuje moją droga do późnego macierzyństwa, naszpikowaną hormonami, badaniami i zabiegami.Czy żałuję,że nie spróbowałam zostać matką wcześniej?Nie.Wierzę,że na wszystko przychodzi odpowiedni czas..Mój czas dopiero nadchodzi..
Wczorajszy dzień rozbrajałam minę.W głowie kłębiło się mnóstwo myśli.
Postanowiłam to zostawić i na razie się w tym nie grzebać.Nie mogę myśleć co by było gdyby, bo oszaleję.
Koleżanka z pracy dzwoni niemal codziennie i sprawdza czy żyję;)
Jest moim mentorem.Obie mówimy co myślimy, więc robimy dym w robocie.Co prawda mogłaby być moją matką ale świetnie się dogadujemy.Wczoraj wlała we mnie taki power,że skierowałam myśli na inne tory.Przedstawiła mi wizję mojego awansu, pomogła pozbierać plany do kupy:)
Powoli krystalizuje się moja droga zawodowa.
Wspiera mnie zawsze i w każdej dziedzinie życia.Obie mamy trudne charaktery i czasem iskry lecą ale jest moim kompasem, pomaga wyznaczyć kierunek działań.
W życiu bym nie pomyślała,że zaprzyjaźnię się z osobą w TYM wieku:)Życie lubi zaskakiwać:)
Wczoraj podlewając kwiaty na balkonie zobaczyłam sąsiadkę z wielkim brzuchem.Dawno jej nie wiedziałam i mało nie wypadłam przez balkon z wrażenia.Mieszkają pod nami, mają ok. 2 letniego chłopca.Szybko się rozmnażają nie ma co;)A teraz uwaga co robi jej mąż.Odpala samochód, bierze małego na kolana i wsiadają za kierownicę.Ja nie wiem czy niektórzy faceci mają wodę zamiast mózgu i nie zdają sobie sprawy z tego co się może zdarzyć.Wystarczy,że ktoś mu wjedzie w tyłek i zrobi z młodego miazgę!No nic, niektórzy nie przestaną mnie zaskakiwać.
Musieliśmy zrobić wczoraj większe, żarciowe zakupy w galerii handlowej.Byłam w szoku,że na widok matek z dziećmi zwyczajnie się uśmiechałam.Jeszcze niedawno pewnie prułabym jak sto pięćdziesiąt na pełnym wkurwie przez alejki.Kobiety z dziećmi, wielkimi brzuchami:)
Powoli zaczynam akceptować te widoki.Nie mam na to wpływu.Kobiety nie przestaną rodzić dzieci, tylko dlatego,ze mnie to boli.Trzeba sobie ułatwić życie i spróbować przyjąć to jako coś normalnego.
Przecież te kobiety pewnie pragnęły dziecka tak samo jak ja i są szczęśliwe!Tak samo się boją, przeżywają radości i smutki, mają swoje problemy.
Mam nadzieję,ze moja akceptacja nie jest chwilowa.Tak bardzo bym chciała żeby tak było...
Chciałabym być w końcu wolna!Wolna od poczucia winy i zazdrości..
Dla higieny obejrzeliśmy sobie wczoraj Manhhatan:)Uwielbiam czarno białe zdjęcia, szczególnie Nowego Yorku.
Chciałabym Wam też polecić serial Olive Kitteridge z Frances McDormand. Małe miasteczko, lekko dojechana nauczycielka matematyki i jej potulny mąż.Niestety znalazłam jedynie na chomiku.
Obejrzeliśmy też ,,50 ocalonych".Irlandia lat 80tych. Zamieszki protestantów i katolików.Film oparty na prawdziwych wydarzeniach.Równie mocny jak ,,Krwawa niedziela".
Przechodzimy w inny wymiar.Mam nadzieję mniej dołujący;)
Zapraszam na nowy adres Enjoy the little things
Do wczoraj myślałam jeszcze,że po prostu się nie udało.Dziś myślę,że można było zrobić więcej..
Moja beta dziś 1,8.
Rozmowa z lekarzem
Nie wiem jakoś miotają mną sprzeczne uczucia.Widać było,że dla lekarza ta porażka była można powiedzieć jego na poły osobistą.Rozmowa była bardzo profesjonalna.Przeanalizowaliśmy wszystkie trzy stymulacje.Byliśmy zgodni,że to ostatnie podejście było najlepsze.Pięć zarodków, z czego udało się transferować cztery.Dwa z nich dały ciążę, która niestety się nie rozwijała.
Gdy zobaczył wyniki hormonów i bety, był w szoku.W tym dniu, beta naprawdę wyglądała obiecująco i wyglądało na to,że te dwa zarodki się zagnieździły.
Przyczyn niepowodzeń może być kilka ale z takich najbardziej prawdopodobnych to:
1. wady genetyczne zarodków
2. problem immunologiczny
Jak jeszcze jestem w stanie zrozumieć brak przebadania zarodków (koszt ponosimy my ok 9.tyś), to problem immunologiczny wydaje się być czymś, co zostało ewidentnie zaniedbane i przeoczone,a tego bałam się najbardziej.Jeszcze niedawno prosiłam go o encorton na wszelki wypadek i usłyszałam,że ciążą to dla kobiet stan tzw.nienormalny i organizm może walczyć.Czytaj - przetrwają najmocniejsi.Spoko, tylko,że jak mam przeciwciała, to można było temu zaradzić, wprowadzając steryd.Jak zaczęłam analizować to wszystko to się nieco zdołowałam..Myślę,że dali dupy i tyle!On mi mówi,że zrobiliśmy wszystko.A ch..ja prawda!To ja latałam po hematologach po clexane, to ja szukałam przyczyn, to ja nalegałam na ah, klej itp.JA!
Cytuję ,,Robiliście państwo fragmentację dna"
Ja:Nie, a co by to dało
On:no nic
Szkoda gadać.Pytam go o możliwość obecności wrogiego śluzu.Jeśli taki jest, to jak go leczyć - inseminacją.No świetne leczenie, rzeczywiście.
Pierdu, pierdu..Jak chcą państwo podejść jeszcze raz, bo jest szansa (była ale ją zmarnowaliście) to warto zrobić cytokiny i subpopulację limfocytów.Gdzie byłeś diable wcześniej z tym skierowaniem?Trzeba było to zrobić przed stymulacją!
Teraz odpocznijcie, zastanówcie się, może pomoc psychologa.Przydałaby się chyba bo dziś jestem wkurzona!Jak do wczoraj myślałam,że stało się, trudno, to dziś wiem,że dali dupy i tyle.
Nie ma co się karmić złością i frustrować.Wiem,że za chwilę mi przejdzie ale czuję pieprzoną gorycz..Jak królik doświadczalny, pieprzony szczur skazany na łaskę laboranta.
Złożyłam wniosek o dokumenty i moja noga więcej tam nie postanie!
Najlepsze jest to,że spotkałam w klinice dziewczynę, która miała transfer przede mną.Poznałam ją więc od razu, podeszłam i zagajam;)Ona do mnie,że ma dziś betę 1700!Zajebiście!!!Bardzo się ucieszyłam aż sama się zdziwiłam bo nie reaguję na ciąże innych entuzjazmem;)ale jak ją zobaczyłam taką rozpromienioną to na prawdę miałam ogromnego rogala:)
Dziewczyna opowiedziała mi swoją historię.Do ostatniego podejścia miała kijowe zarodki,aż lekarz zaproponował jej branie metypredu do ostatniej stymulacji. Miała najlepsze zarodki ever!Kwietniowy transfer zakończył się ciążą w jajowodzie przy becie 3000!Szpital, czyszczenie.Po trzech miesiącach ta dziewczyna jest w ciąży, prawdopodobnie z bliźniakami:)
Była taka szczęśliwa!;):)
Opowiedziałam przebieg rozmowy koleżance.Chyba ją tylko rozsierdziłam.Jej się też nie udało.
Trzeba przełknąć tą żabę i do przodu. Rozkminanie i mielenie teraz tego doprowadzi jedynie do wrzodów żołądka, a ciąży i tak nie da.
Zamykam temat.Wywalam ten cały szajs za drzwi!
Dzisiaj jak się szykowałam do lekarza słyszałam jak się mały piłuje za oknem.Wyjrzałam i zobaczyłam jak się matka z nim szarpie.Przez myśl mi przeszło, dobrze,że to nie ja, dobrze,że to nie ja muszę słuchać tego wrzasku.
Dzisiaj stwierdziłam rozmawiając z kumpelą,że może jest nam pisany inny los.Ona może za chwilę zostać babcią, a ja adoptuję mnóstwo psów, zamieszkam na wsi i będę drugą Villas;):)
Nic nie trwa wiecznie na całe szczęście!
Dzisiejsza miesiączka przypomniała mi,że jestem kobieta.Po ostatnio czułam się inkubatorem.
Dzięki,ze przyszłaś tak szybko!
Są piosenki, które stawiają mi włosy na rękach dęba i to jedna z nich.Aż mam ciary..Odkryta zaledwie wczoraj:)
Po raz kolejny dałyście świadectwo cudownej, babskiej solidarności;)Siła kobiet! - bezcenna!
Gdy ja traciłam nadzieję, Wy ją ciągle we mnie podsycałyście:)
Cieszę się,że jesteście i mam nadzieję,że zostaniecie, niezależnie od moich dalszych, chwilowo bezdzietnych perypetii;)
Jest we mnie wiara, jest siła i nadzieja i więcej chyba na ten moment nie trzeba.
Mam w domu wspaniałych facetów i oni są dla mnie najważniejsi!
Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi.
Winston Groom
Miałam kilka felernych, niezbyt smacznych czekoladek w życiu ale wierzę,że w końcu trafią się wyjątkowo pyszne;)
Zamykam temat in vitro.Nie ma co ukrywać, koszmarne kilkanaście miesięcy okupione łzami, bólem i strachem.Nie chcę tego przeżywać po raz kolejny, więc dziś stawiam kropkę.
Powoli przygotowuję nowego bloga, jako,że ten się trochę dezaktualizuje;)Chcę dalej pisać.To daje mi jakiś spokój,lekkość..pozwala przyjrzeć się emocjom z bliska.
Zawsze uważałam,że każdy ma gdzieś już zapisany scenariusz.Możemy go modyfikować, nanosić zmiany, kreślić, dopisywać ale rama jest stała.Życie, to ciągła nauka, przygoda.Otwierasz rano oczy i tak naprawdę zaczynasz zapisywać nową, jeszcze świeżutką kartę i to jest w nim najpiękniejsze..
Najważniejsze to być ciekawym, uważnym.W dzieciach te cechy są tak naturalne!My tracimy je przytłoczeni codziennymi problemami.
Wczorajsze wyniki roztrzaskały nasze nadzieje.Mój chłopak koszmarnie to przeżył.Widziałam jak uchodzi z niego energia.Najpierw był zły, potem smutny.Serce mi się krajało jak na niego patrzyłam. Nie wiedziałam,że dziecko jest dla niego tak ważne.
Temat dziecka zawsze traktowany był u nas w domu bardzo na luzie.Będzie, to będzie, nie , to trudno.Teraz jednak widzę,że On już jest gotowy.Widzę to po jego reakcji.Nigdy się tak nie zachowywał.
Ja też bardzo długo dojrzewałam do gotowości do macierzyństwa.Taki gotowościowy rollercoaster.Raz mi się wydawało,że już jestem gotowa,żeby za kilka dni być tym pomysłem przerażona.
Teraz czuję,że jesteśmy gotowi oboje.Jak to mówią, gdy uczeń jest gotowy, pojawia się mistrz i mam nadzieję,że to także można przełożyć na rodzicielstwo;)
Wczoraj odebrałam skierowania do lekarza.Wszyscy pytali czy wracam, jak się czuję:)Tęsknię już chyba za tym szkolnym szumem.
Okazało się,że nie muszę rozpoczynać stażu od nowa!:)Będę mogła go kontynuować i jak dobrze pójdzie za 1 i 9 mcy będę nauczycielem dyplomowanym.Może dadzą mi jakichś stażystów;)Jest szansa na prowadzenie gimnastyki korekcyjnej bo koleżanka rezygnuje.
Opowiadałam dziewczynom o ostatnich dniach i głos mi się łamał.A myślałam,że mnie to już nie rusza.
Postanowiłam przykleić się do wyjazdu nad morze. Dziewczyny jadą na kolonię.Niestety jadą 28.06.Ja muszę jeszcze zrobić badania i dojadę.
Nie przepadam za plażowaniem, tym bardziej w sezonie, gdzie nie można palca wsadzić na plaży, ale potrzebuję chyba tego relaksującego szumu fal..Ale się napaliłam!Choćbym miała tam dojechać na koniu, jadę!
W sierpniu chcemy zaliczyć Bieszczady.Szykuje się też góralskie wesele w Zakopanym.
Nie jestem fanką wesel, wieczorów panieńskich i uciech ślubnych ale moja pięćdziesięcioletnia koleżanka po raz trzeci popełnia małżeństwo i grzechem byłoby tego nie zobaczyć;)
Jutro dla formalności jedziemy do lekarza.Powiem szczerze,że nie chcę już tam jechać ale chcemy odebrać dokumentację.Pewnie od razu jej nie przygotują ale chociaż zasygnalizujemy taką potrzebę.
Lekarz pewnie powie,że nie wie co się stało.Ble, ble, ble zdarza się!
Shit happens!
p.s Moja mama mnie wczoraj rozwaliła!Nie mogłam przestać się śmiać!:)
Wysłałam jej smsa tej treści:
Beta spadła.Czekam na miesiączkę.
Moja mama oddzwania i uwaga co mówi?
Jaka Beata spadła?Skąd spadła hahaha!Na co czekacie?
Uwielbiam jej zmyślanie jak nie doczyta:D Ja niestety też tak często robię:)
"Tajemnica zdrowia, tak umysłu, jak i ciała, polega na tym, by nie rozpaczać nad przeszłością, nie martwić się o przyszłość ani nie uprzedzać kłopotów, lecz żyć chwilą obecną, mądrze i poważnie."
Jedna z nauk Buddy
Wczoraj dostałam kwiaty i pachnące świeczki.Rozwalił mnie..Jak mnie nie ruszało cały dzień, tak jego widok sprawił,że oczy stały się szkliste i wilgotne.On nadal wierzy.Jest pełen optymizmu.Sprowadzam go na ziemię ale on bardzo się opiera.
Ostatnia szansa na dziecko wyślizgnęła się z rąk jak mydło w kąpieli.Miałam ją przez chwilę w dłoniach i oglądałam jak prawdziwy skarb.Czułam,że to nie potrwa długo.Każdy test wywoływał uśmiech aż do wczoraj.
Po powrocie z laboratorium coś mnie tknęło i zrobiłam test.Druga krecha zniknęła, a właściwie się nie pojawiła. Juz wiedziałam.Nie mogłam sobie znaleźć miejsca.Starałam się zająć czymkolwiek, żeby nie myśleć.Przespałam kilka godzin.To wychodzi mi najlepiej;)Odganiałam natrętne myśli ale one wracały jak bumerang.
Dziwne,że zawsze złe wiadomości pojawiają się online dużo wcześniej niż dobre.Wyniki pojawiły się przed 20.00.Otworzyłam.Nie czekałam na S.Chciałam chyba być z tym sama.
Beta spadła do 26,2.Zadzwoniłam do niego od razu .Nie mógł w to uwierzyć.Od razu zaczął wchodzić na fora, blogi szukając odrobiny nadziei.Uczepił się opcji jednego zarodka.
Dla mnie to mało prawdopodobne ale jak chce wierzyć, niech wierzy, nie mam sumienia mu odbierać tej wiary.
Pewnie sobie jeszcze poryczę ale na razie nie potrafię.Trochę się wzruszyłam po rozmowie z mamą.Pocieszała mnie.Tłumaczyła,że nie ma co utrzymywać ciąży na siłę.Zgadzam się z nią.Jak ciąża ma się rozwijać nieprawidłowo, to nie ma co walczyć.Opowiadała jak ojciec się cieszył, kiedy się dowiedział,że się urodzę.Wierzę,bo ojcem był nie najgorszym ,za to fatalnym mężem;)
Ona się martwi o moje zdrowie.Boi się,ze te wszystkie leki nie są bez wpływu na mój organizm.No nie są;)Półtora roku faszerowania się hormonami nikomu nie służy;)
Dziś tylko otworzyłam oczy postanowiłam umówić się do kontakta. Muszę zacząć załatwiać formalności związane z powrotem do pracy.Mam dostarczyć zaświadczenie o zdolności do pracy.Potem jadę po skierowania na badania okresowe i we wrześniu - Witaj szkoło;)!
Chyba już tego potrzebuję.
Zadzwoniłam dla pewności do szkoły.Kadrowa twierdzi,że kilka razy do mnie dzwoniła.Zaświadczenie o zdolności oraz ważne badania muszę mieć ważne od 1 lipca.Dobrze,że zadzwoniłam bo miałam trochę inny obraz sytuacji.Dwaj szybko zadzwoniłam do medycyny pracy.Wizytę mam na 30.06. Ufff..Kadrowa powiedziała,że terminy oczekiwań są długie ale mi się udało:)Zupełnie wcześniej nie miałam do tego głowy;)
Kontakta udało mi sie załatwić dziś.Pani dr bez problemu wypisała:Zdolna!Czy ja wiem czy taka zdolna;)Poprosiłam o jakieś leki na sen.Przepisała mi hydroksyzynę
Tak więc nie ma odwrotu.Koleżanki nie będą zadowolone,że wraca porządkowa:D
W piątek mam 4 weryfikację.Poproszę o przygotowanie dokumentacji.W połowie lipca idę do gina. Wezmę te wszystkie papiery i może on coś wymyśli.Przegrałam kilka rund, walka trwa..
Temat in vitro zamykamy.Nie mam już siły.Nie wyobrażam sobie kolejnej stymulacji, nadziei, oczekiwania, stresu.Mam jeden kabel sprawny i to jeszcze mi daje jakaś tam nadzieję.
Uwielbiam Allena!Ostatnio odkryliśmy film o którym nie słyszeliśmy - Paryż -Manhattan. Romantyzm w wykonaniu tego oszołoma jest idealny.Bez kiczu,rozlazłości i nudy.Polecam!
Obejrzeliśmy też jeden z moich ulubionych Tajemnica morderstwa na Manhattanie.
Może wczorajszy dzień nie był idealny na takie kino ale obejrzeliśmy Maratończyka.Jakoś nigdy nie obejrzałam tego filmu do końca. Dustin Hoffman malutki, szczuplutki i niepowtarzalny.
Rain man, Sprawa Kramerów, Tootsie,Absolwent to tylko niektóre tytuły godne polecenia z jego udziałem.
Jutro beta melepeta.Pewnie wyparowała z mojej krwi jak kamfora..Byłam w ciąży, z naciskiem na BYŁAM! Dziękuję Wam dobre dusze za to,że jesteście!A mówią,że anioły nie istnieją...
Oddałam krew.Pani nie mogła znaleźć żyły.Wyglądam jak narkomanka!Jeszcze był problem z nazwiskiem, które mi ktoś przekręcił przy zakładaniu konta.Kobieta w labie zmieniła je , a potem się wystraszyła,że to nie leży w jej kompetencjach.Musiałyśmy latać po rejestracjach.W sumie dobrze,że w końcu to załatwiłam.Wszystkie wyniki byłby nieważne.
Wyniki wieczorem.Prawdopodobnie po 20.00
Jutro będzie 12dpt.W zeszłym roku, w tym dniu poroniłam.Boję się jak cholera!Boję się nieprzyrastającej bety!Boję się,że to za chwilę się skończy..
Dzisiaj nie mogłam nic zjeść.Od rana mnie muli.Zaczęłam bekać jak stary chłop.Nie mogę nad tym zapanować!
Czy te nasze ciąże od A do Z muszą być pod specjalnym nadzorem?Okupione strachem, bezsennością i łzami?
Inne żrą świństwa, piją, palą i mają na to wywalone!
Rano postanowiłam sprawdzić czy nadal jestem w ciąży.Osoby, które zachodzą ,,normalnie" w ciążę chyba tak nie cudują i nie mają w domu miliona testów do codziennych potwierdzeń stanu błogosławionego;)
Co robię rano po przebudzeniu?Sprawdzam stan cyca, czy jeszcze jest duży i boli, łapię się za brzuch, czy nadal wzdęty.Potem kieruję się do łazienki, upewnić się,że dzidziuś jest jeszcze ze mną.
Mało zawału nie dostałam, kiedy przez chwilę nic się nie działo.I jest!Moim oczom ukazała się może nie najgrubsza i najpiękniejsza ale krecha, na którą czekałam 4 lata:)
A więc dziś też jestem w ciąży:)
Moja przyjaciółka, matka dwóch synów się ze mnie śmieje.Nie ma się kurna co śmiać!Trzeba się upewnić;)Zamówiła dziewuchę dla jednego z synów.Czy ja wiem.To nie jest chyba mój wymarzony zięć.Może i ma włoski look ale niedobry jak diabli:D
Plecy!Mamulko!Strasznie mi dziś dokuczają.Nie mogłam sobie cały dzień znaleźć miejsca i pozycji.Poza tym nie jest najgorzej.Piersi nie ruszam ,tylko je oglądam.Fajne są:)Już mogłyby takie zostać;)Takie jak to mówi młody z reklamy Playa idelalne!
Śnią mi się jakieś koszmary.Ostatnio bociany rodem z Hitchcocka.Stado latające nad moim blokiem.Jeden z nich okazał się opierzonym, brzydkim chłopem!
Mój rycerz musiał dziś na blaszanym koniu jechać na chwilę malować komuś coś tam.Oto list pełen miłości:
Podmieniłam mu kolor,Już mi się znudziły żółte;)
Rozmawiał przez telefon z kolegą.Z rozmowy wywnioskowałam,że kolega powiedział coś w stylu dlaczego ja nie mogę zrobić obiadu.Mój odpowiedział,że ja źle się czuję, a poza tym on robi to lepiej. Noż kurna!Jego żona już chyba w 4 mcu ciąży.Może on choćby raz podał jej obiad?!.Lekko mnie zagotował.Deprawuje mi tu partnera.
No właśnie Ci znajomi.Ciągle nalegają na spotkania.Ok to jest kolega mojego S, ale ja ich nie lubię.Są młodsi o jakieś 12 lat i zupełnie nie mam o czym z nimi rozmawiać.Laska jest uzależniona od niego pod każdym względem.Ostatnio zrobiłam jej wykład o niezależności i myślałam,że mnie nie polubi, a tu masz!Poradźcie mi proszę jak im to zakomunikować,że raczej nie jesteśmy sobie przeznaczeni.Mój chłop się denerwuje,ze nie będzie ciągle kłamał,że jestem chora:D
Jeżeli kogoś nie lubię, to raczej ta osoba to czuje, kurna Ci nie poczuli no.To jest jego kolega nie mój, a ja go nie ciągam do swoich znajomych.Ciężki temat.
Wczoraj obejrzeliśmy Pit Bulla nowe porządki.Ale skopany!Tragedia!Gdyby nie Ostaszewska, wyłączyłabym po pół godzinie!Nie wiem skąd Vega wziął tych aktorów.Chyba z drewutni, tacy drewniani.No ten Majami niczego sobie jak nic nie mówił:D
Ale obejrzałam też Anomalisa. Dziwny ale bardzo mi się podobał.
Nie wiem co z kawą.Dopóki nie wiedziałam,że mam lokatora jakoś nie bardzo się tym przejmowałam ale teraz nie wiem co robić.Pić nie pić?Piję jedną słabą po południu.Poradźcie coś!
Jutro jadę na betę.Trochę ten bladź na teście mnie martwi, bo powinien być już chyba wyraźniejszy.Jutro się okaże czy Beata urosła!
Spróbuje coś napisać póki ślepia mi się nie zamykają;)
Niestety nie udało mi się zrobić dzisiaj bety.Laboratoria pracują krótko nie nie miałabym dziś wyniku.Trudno, tyle czekałam, poczekam do poniedziałku.
Rano zrobiłam kolejny test.Kreska nadal blada ale widoczna:)
Mój facet oszalał!Cały czas gada o dziecku.Opowiada psu jak dzieciak będzie go męczył, gdzie postawimy łóżeczko i kto będzie wstawał do niego w nocy.Świr!W życiu bym się po nim nie spodziewała takiego szaleństwa!Człowieku przystopuj!Bo za chwilę będziesz wybierał wózek!
Te jego plany mnie załamują.Zachowuje się jakbym miała zaraz rodzić!Muszę mu trochę cugle ściągać bo popędzi galopem!Cały promienieje:)Zaczynam się bać,że jak się nie uda on to bardziej przeżyje.
Prosiłam go żeby w pracy nic nie mówił.Nie bardzo mu sie ten pomysł podobał ale się zgodził.Wiedziałam,że nie wytrzyma.Ta pepla wszystkim już wygadała!:)Co ja się mam z tym chłopem!:)
Dzisiaj zrobił przepyszną zupę.Krem z zielonego groszku z cukinią i masłem orzechowym.Fantastyczny smak!Nie korzystał z żadnego przepisu:)
Posprzątał chatę, a ja leżałam jak hrabina:)Trochę mu pomogłam ale tak się zasapałam jakbym przebiegła maraton.
Wchodzenie po schodach też mi daje popalić. Kiedyś wbiegałam po dwa schody, a teraz lezę jak babcia i sapię!O mamusiu!A to dopiero początek!
Zaczynam uważać na siebie.Jak się śmieję to dziewczyny piszczą (w zasadzie ciągnie mnie i kłuje w miejscu gdzie się zainstalowały).
Piersi bolą,brzuch nadal wielki, sapię i stękam, bolą mnie plecy, śpię gdzie popadnie, ciągle mi się chce pić.
Zjedliśmy śniadanie a ja już o 11.00 poszłam spać.Wstałam na obiad:)
Rozkładam się z gazetami,Otwieram jedną i oczy mi się zaczynają kleić i tyle z czytania.Odkładam, nakrywam się kocem i znikam.Potem kurna nie mogę zasnąć w nocy.
Co do gazet.W dzisiejszych Wysokich obcasach jest wywiad z Julią Staniszewską,autorką debiutanckiego filmu pt.,,Trzy rozmowy o życiu".Urodziła dzieci dzięki metodzie in vitro.Opowiada o trudnej relacji z matką, która jest osobą wierzącą i nie akceptuje tej drogi do macierzyństwa.Polecam!
Miałam ambitne plany czytelnicze ale widzę,ze będzie ciężko.Chyba,ze przestawię się na tryb nocny;)
Staram się odganiać natrętne myśli.Mam nadzieję,ze wszystko będzie dobrze..
Po raz kolejny chciałam Wam wszystkim podziękować!Nawet nie zdawałam sobie sprawy,że tyle osób czyta te moje wypociny i mi kibicuje;)
Wczoraj nie nadążałam odpisywać na Wasze komentarze!Czułam Wasze wsparcie:)
Dziękuję!
Musiałam wyglądać komicznie.W jednym ręku telefon ,drugą ręką obsługiwałam kompa;)
Wszyscy chcieli wiedzieć, a ja cholernie bałam się to wypowiedzieć na głos:Jestem w ciąży!
Jakoś to do mnie jeszcze nie dociera i nie bardzo mogę w to uwierzyć.
Myślałam,że jak się dowiem, będę skakała pod sufit.Nie skakałam, zamurowało mnie!Miałam nadzieję, ona cały czas się tliła,ale wynik mnie zaskoczył.No może po cichu liczyłam na jakieś 10, a tu blisko 40!:)
Na początku nie chciałam nikomu mówić,że jadę na betę.Bałam się,że wszyscy czekacie, a ja Was rozczaruję ale pomyślałam,że to nie fair.
Wczorajszy post powstał chyba,żebym nie zwariowała do wieczora i wyników.
Wyniki miały być wieczorem ale ostatnio też mi tak mówili i miałam je już ok.13.00.Cały dzień nie wchodziłam na konto online.Postanowiłam,że poczekam na S. i razem to otworzymy bo oszaleję!
Wrócił chwilę przed meczem.Wyników jeszcze nie było.Poszedł pod prysznic i otwieramy konto.Jest!Bałam się jak diabli!On otworzył i się uśmiecha.Wiecie faceci nie bardzo czają jeśli chodzi o wyniki, więc nie wiedziałam czego się mogę spodziewać.Powiedział,że jest dobrze, na nawet bardzo dobrze:)Złapałam kompa i patrzę, a tam 38!Nie mogłam uwierzyć!Ten się cieszył, a ja siedziałam zamurowana.Powiedziałam ok, to jeszcze nie koniec, teraz wszystko się może zdarzyć.Uświadomiłam go,że jeszcze nie rodzę i może być różnie.Jezu jak on się cieszył!Bardziej ode mnie:)
Ja kalkulacja na chłodno.W środku była radość pomieszana ze strachem i niepewnością.Pamiętam moje ostatnie crio, które się posrało w 12dpt.
Najlepsza jest moja mama.Ona mnie czasem rozwala!Oczywiście odbiera z głosem ducha:D Ja do niej co Ty już umierasz czy co?Ja pierdzielę!Ona się boi ode mnie odbierać telefon normalnie!
Mówię jej jak jest.Niby się ucieszyła ale zaczęła mi za chwilę opowiadać jakieś bzdety.Do licha!Mamo, ja jestem w ciąży, heloł!Nie mogłam się skupić na tym co mówi.Szybko zakończyłam rozmowę.Ja wiem,że Ona też się boi cieszyć, dlatego jej wybaczam;)
Zrobiłam wieczorem test.Negatyw!
Miałam fatalną noc.Obudziłam się o 5.00 i wyciągałam psu kleszcze.S. poprosił,żebym jeszcze spróbowała zasnąć i jakoś się udało.Piersi bolą coraz bardziej.Nie mogę się ułożyć do snu.Wywaliło mi żyły.Brzuch mi wywaliło.Czuję jak tam się wszystko rozciąga.
Test z porannego moczu:
Jest tam jakaś bladź;)Mój pierwszy w życiu pozytywny test:):)
Nie wiem co powiem dziewczynom w pracy.Pewnie będą pytały.Kurna nie umiem kłamać ale z kolei boję się bo to za wcześnie na otwieranie szampana..Nie chcę na razie nic planować.Przez chwilę przeleciało mi całe moje życie.Co dalej, jak to będzie ale za chwilę się ogarnęłam.Easy, planuję do dwóch dni na przód nic dalej.
Plan jest taki.Jak się uda jutro powtarzam betę, jak nie, to w poniedziałek zrobię betę i powtórzę hormony.Wizytę mam dopiero w piątek. Będzie to 15dpt.
Spójrzcie na ten bebzol!I ten krwiak!Ten krwiak zmienia kolory.Dziś jest bordowy.Idealny dla mnie kolor!;):)
Tym razem wszystko zrobiłam na opak.Nie leżałam, nie świrowałam z jedzeniem, piłam kawę, jadłam słodycze, nie doszukiwałam się objawów, nie czytałam po kilka godzin informacji w necie i betę zrobiłam 7dpt. Myślę,że to clexane też pomogło.Malino mój aniele dziękuję!
Te wszystkie bociany, znaki na niebie i ziemi mówiły mi będziesz w ciąży!Ten smoczek!
Tak, jestem w ciąży!Dziś przechodzi mi to przez gardło:)Wczoraj byłam, dzisiaj jestem i mam nadzieję być w niej 9 miesięcy!:)
Rano pojechałam na betę i po receptę na clexane. Lekarz przyjął mnie normalnie na wizycie. Szczerze mówiąc liczyłam na to,że podpiszę tylko ewusia i odbiorę receptę w rejestracji.Był bardzo miły.Zapytał jak się czuję.Powiedziałam mu o wynikach.Nie skomentował, więc chyba nie jest źle, albo nie skomentował bo nie zapłaciłam za weryfikację;)
Zapytałam czy jak beta będzie dziś zerowa to mam odstawić leki.Powiedział,że w żadnym wypadku!Trzecią weryfikację mam dopiero w niedzielę, więc do tego czasu wszystko się może zdarzyć;)Życzył mi wszystkiego dobrego i powodzenia.Byłam mile zaskoczona:)
W klinice jak wariatka szukałam potwierdzenia tego,że ta ciąża jest.Pytałam dwie położne co sądzą o tych wynikach.Jedna stwierdziła,że się nie zna (ciekawe), druga,że najważniejsza jest beta, dobrze,że trzeciej nie było bo już nie miałaby co powiedzieć;)
Oczywiście w drodze powrotnej darłam się na wszystkich kierowców.Koleś się zatrzymał, nagle wrzucił wsteczny i gdybym nie zatrąbiła, chyba by mnie staranował.Potem ruszył do przodu i mało nie potrącił rowerzysty!To był chyba jego pierwszy dzień za kierownicą;)
Kolejny jeździec bez głowy, wyjechał przede mnie z podporządkowanej w tempie 10 km/h. Musiałam gwałtownie hamować!Jak żyć?
Oczywiście zapomniałam kupić clexane z tego wszystkiego!Co do clexane..Już wiem chyba dlaczego tak się nazywa. Zostawia po sobie mega wielkie klexy!
Karteczek chyba na razie nie będzie.Mój S. zaczął pisać erotyki:D nie nadające się do publikacji.Wcale się nie dziwię.W końcu chłopina wyposzczony;)
Teraz będą niebieskie!:)
Kiedy byłam na spacerze z psem mijał nas samochód.Z tyłu siedział mały chłopczyk i do mnie machał;)To są właśnie te chwile..niby mało znaczące, nieistotne, przelotne, a wywołujące uśmiech na twarzy, który nie znika na długo.
Ostatnio brakuje mi babci ale nie mojej bo nie była osobą za którą mogłabym tęsknić.Tęsknię za starszą panią,od której mogłabym czerpać życiową mądrość.Chodzi mi po głowie pomysł z wolontariatem.Może jakaś babunia potrzebowałaby pomocy w zamian za pogaduszki przy kawie;)
Tylko boję się,ze trafię na Rydzykową:)i nie będzie odwrotu.
Mój ulubiony kawałek do zumby!!
Dupcia i nóżki same chodzą;)
Uwielbiam szaleć z dzieciakami przy takich rytmach:)Brakuje mi tego bardzo! A teraz Uwaga!Beta 38,56!;)
Mój chłopak szalał od 8.00 w kuchni.Zapalił się do diety.Gotował kaszę, warzywa, narobił takiego sajgonu w kuchni,że się za głowę złapałam!Zaczęłam wkładać naczynia do zmywarki i się rozkleiłam.Opieprzył mnie,że niepotrzebnie się zamartwiam i wszystko będzie dobrze.Przytulił i już było lepiej.
Mam jakieś rzuty chorobowe.Zaczynam ryczeć, a za chwilę zachowuje się jak gdyby nigdy nic.
Wczoraj S. wrócił z pracy o 21.00 i od razu zabrał się do robienia ciasta.Okazało się oczywiście,że mamy za mało mąki.Ja w takich sytuacjach zawsze leję.Za każdym razem jest to samo.Zabiera się do ciasta i w połowie się okazuje,że czegoś mu brakuje;)Wtedy tak słodko się wścieka:)
Rano pisze do mnie koleżanka,że nie przyjadą bo mały jednej z nich się rozchorował.S. się wkurzył.Biedny mordował się z tym ciastem zamiast odpocząć. Napisałam jej,że chłopina walczył z ciastem i żeby nawet o tym nie myślała!Stanęło na tym,że przyjedzie sama.Nie ma to jak wabik na ciasto:):)
Po wielkich bojach, kilku telefonach do labu w końcu doczekałam się wyniku estradiolu z poniedziałku.Aż boję się pomyśleć że jest bardzo dobry - 3090 pg/ml. Normy przy in vitro to od 100 do 6000.W sumie nie bardzo wiem za co odpowiedzialny jest ten hormon i już mi się nie chce czytać.Przy pierwszym podejściu miałam 2280.Potem poleciał na łeb, na szyję.
Rano płakałam bo nic nie czułam, a teraz cycy mam jak Sabrina.Olbrzymy!Wielkie, bolące olbrzymy!Brzuch jak balon!
Koleżanka dobrze podziała na mój nastrój;)Mało in vitro, mnóstwo plotek i śmichów chichów:)Trochę ciasta, kawy i film:)Film sobie ciężki wybrałyśmy, do tego długi jak cholera!Dlatego więcej przegadałyśmy niż obejrzałyśmy:)Zimowy sen
Dopiero ją odwiozłam.Lało jak cholera i nie miałam sumienia jej puszczać w to bagno.Pasy mnie cisnęły masakrycznie!Po drodze zgarnęłam konkubenta z roboty;)
A więc mam wielkie cycki, wielki brzuch i wielką nadzieję!
Tak bardzo chciałabym żeby się udało...
Znowu miałam bezsenną noc.Łaziłam po domu, nie mogłam zasnąć.
Najedliśmy się owoców na noc i latałam do toalety co 5 minut.Jakiś kosmos.Leżałam i myślałam..
Marzyłam o tym jakby to było iść z malutką dziewczynką za rączkę i odpowiadać na jej pytania.Mam ją cały czas w głowie, idealnie zwizualizowaną, taką małą moją miniaturę:)
Gadałam do brzucha.Opowiadałam im jak będą miały fajnie.Jak będę się z nimi bawić i wariować.
Zaczynam ryczeć..Czy to marzenie kiedyś się spełni?
Przejrzałam sobie moją weryfikację z zeszłego roku.Progesteron miałam kolejno na poziomie: 25 ng/ml 3dpt, 54,73 6dpt, trzecia 25,11ng/ml.
Przez kilka dni czułam się jak chora.Temperaturę miałam podwyższoną i to dawało mi jakąś nadzieję.Dziś ręce mi opadły.Temp.36,6.
Zaczynam czytać, czego kurna miałam nie robić!Niby nie analizuję ale mnie korci jak cholera.
S.bardzo wierzy.Dba o mnie jak najlepsza pielęgniarka, no może nie do końca bo wczoraj zrobił mi kosmicznego krwiaka!Lało się i lało:)Z takim brzuchem to raczej nigdzie się nie pokażę;)
Kupuje mi gazety, owoce, mówi,że się uda.Mój anioł stróż:)
Miałam jutro jechać na betę ale zapowiedziały się koleżanki.W sumie to się cieszę bo choć na chwilę przestanę myśleć.Może pojadę w czwartek.Jutro mogłabym popsuć humor nie tylko sobie ale i gościom;)S. obiecał upiec nam ciasto:)
Najlepsza jest moja mama.Jak odbiera telefon albo dzwoni, ma taki głos jakby miała zaraz umrzeć.Wczoraj ją opieprzyłam.Jak ja mam się cieszyć i mieć nadzieję słysząc wisielczy głos.Uspokoiłam ją,że dam sobie radę jak się nie uda.Nie skoczę z dachu, nie utonę we łzach, nie zakopie się pod kołdrą na rok.Ona to bardzo przeżywa.Zaczęła mieć problem z ciśnieniem.Cholera, zamiast dzieckiem to przyjdzie mi się opiekować mamą.
Jednego dnia wierzę, drugiego jestem w totalnej rozsypce.
Mam wrażenie,że ta niepłodność dziwka śmieje się gdzieś w kącie.Zabrała mi wszystko!Radość życia, spontaniczność, nadzieję i wiarę.Czasem daje mi fory, pozwala wygrać na chwilę, po czym wali tak,że nie mogę się podnieść.Czuję ją na plecach każdego dnia,Szepcze mi do ucha,że jestem beznadziejna, nic nie warta, depcze moją samoocenę i wiarę w siebie.Świetnie się bawi..Uwielbia widzieć mnie we łzach, słabą i bezbronną.Siedzi nocą w fotelu i obserwuje mnie jak cierpię.Powiem Ci coś głupia suko.Nie złamiesz mnie choćbym miała się czołgać, nie dam Ci wygrać!Pamiętaj,że trenowałam sztuki walki:P Choć upadam, nie odklepuję ,zawsze się podnoszę...
Rano pojechałam zbadać progesteron i estradiol.Lubię jeździć do tego labu bo pani, która mi pobiera krew zawsze opowiada mi swoją historię.Chyba mnie nie pamięta;)Ona też miała problem z zajściem w ciąże.Ma za sobą kilka poronień.Po 15 latach stwierdziła,że wali to w czapę!Pogodziła się z losem.Pojechała sobie pewnego razu na narty, dziabnęła drinasa i cyk - ciąża:)Uwielbiam takie historie!To daje mi nadzieję,że czasem gdy głowa odpuszcza doopa dopuszcza:D Więc kobieta jest starsza ode mnie i mała dzieciątko:)Mogłabym słuchać tej historii non stop!Wchodzę z labu zawsze z rogalem na pysku:)
Pani poinstruowała mnie trochę jeśli chodzi o branie clexów. Mam ściskać mocno fałd skóry i nie rozmasowywać.Wczoraj trochę krwi utoczyłam i mam malutkiego siniaka.Tyci:)Mój pielęgniarz ma do tego dryg;)
Musieliśmy odwiedzić galerię handlową bo S. chciał kupić jakiegoś łaszka dla swojej siostrzenicy, mierzącej całe 86 cm.Zawsze chciałam chłopca i już wiedziałam jak go będę ubierała.Kaszkiet, kraciasta koszula, spodnie na szelkach, taki mały rozbójnik:)Ale jak zobaczyłam dziś ubranka dla dziewczynek oszalałam:)Wybrałam malutkiej koronkowe wdzianko, taki kombinezon z odpinaną dupcią:)
Jako,że miałam obiecaną jakąś szmatkę wybrałam ogrodniczki.Nigdy nie mogłam znaleźć odpowiednich.Zawsze wyglądałam w nich jak wór z ziemniakami!Albo za szerokie albo za gruby jeans, albo za długie albo paskudne.Udało mi się wypatrzyć idealne w C&A.
Wzięłam rozm.38,żeby nie wyglądać jak żmija:D
Cieszę się jak głupi szkiełkiem bo naprawdę naszukałam się idealnego fasonu i już nawet mi te dziury nie przeszkadzają.
Wypiliśmy sobie w Wedlu mrożoną czekoladę.Puściły wszelkie hamulce;)Niczego sobie nie odmawiam:)
Wracając mało nie wjechałam w typa.Zasypiałam za kierownicą, a mój facet miał przerażenie w oczach.Nawet przestał pierdzielić, bo truł mi całą drogę.Chcesz zamknąć facetowi usta, sfinguj wypadek:D Chyba faktycznie ja jestem chłopem w tym związku.
Trochę niepokoi mnie ból pleców i brzucha.Mam wrażenie,że nawalają mnie nerki.Brzuch boli okresowo.To chyba nie wróży nic dobrego.
Wczoraj tyle spałam w ciągu dnia,że nawet relanium mnie nie powaliło wieczorem i nie mogłam zasnąć do 2.00.
Dzisiaj przespałam całe popołudnie.Obudził mnie zapach kawy:)Pod kawą znalazłam to:
Jakoś te dni mi zasuwają.Dziś już poniedziałek.No tak jak się spało 4 dni, to się nie dziwię.
Wiem,że karty są już rozdane i trzeba grać tym co się dostało.Myślę,że karty mam niezłe.Zobaczymy..
P.s. Wyniki progesteronu 58,65!To chyba dobry wynik.Przy nieudanym, pierwszym transferze miałam podobny, więc o niczym nie przesądza..ale jest nadzieja;)
Czuję się rozbita na kotleta.Jakbym miała się rozchorować.
Oczy mi łzawią, mięśnie bolą, chce mi się spać.W sumie od kilku dni nic innego nie robię.Dzisiaj spałam 5 godzin z przerwami na strawę.
To relanium to wspaniały wynalazek!Szkoda,że jutro już będę musiała to przeżywać na trzeźwo;)
Postanowiłam nie świrować,nie doszukiwać się tzw.objawów.Pije sobie jedną kawę dziennie, a dziś zażarłam nawet lody.Wzięłam sobie do serca to co powiedziałyście.Jak się ma udać , to się uda niezależnie od kawy, słodyczy i świrowania:)
Dzisiejsza karteczka nie nadaje się do opublikowania;)Tylko dla naszych oczu;)
Ale specjalnie dla Pauli i Crazy załączam wczorajszą;)
Te zarodeczki to ironiczne.Nie znosimy zdrobnień w odniesieniu do procedury in vitro;)
Bardzo boję się to wymówić na głos ale czuję,że się uda..Tylko niech to zostanie między nami;)
Czuję się bardzo dobrze.W sumie ciągle śpię, więc mało tego czucia jest;)Relanium zmiata mnie z powierzchni.Staram się je brać w godzinach popołudniowych,żeby jeszcze coś zrobić świadomie rano;)Wczoraj świadomie ugotowałam zupę - barszcz, moją ulubioną;)Po obiedzie relanium i liczę zgona. Śpię do wieczora, wraca S. trochę pogadamy i idę spać.
Wczoraj miałam delikatne bóle miesiączkowe, poza tym nic mi nie dolega.Piersi nawet mocno nie bolą.Czuję się zupełnie inaczej niż poprzednio.Nie mam zawrotów głowy, mogłabym góry przenosić;)Spaceruję z kudłatym i staram się funkcjonować normalnie.Jednak dzisiaj miałam dylemat dotyczący kawy.Odstawiłam ją zupełnie podczas stymulacji bo niby ma negatywny wpływ na jajca ale teraz?W zaleceniach mam napisane - ograniczyć.Przekopałam internet i trafiłam na informację,że nie należy przekraczać 5 filiżanek.Tyle to ja nie żłopię;)
Wypiłam dziś jedną i zjadłam czekoladę, a teraz zaczynam świrować:)No ale dzieci lubią słodkie:D
Napiszcie proszę, jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie.Świrowałyście czy nie:)?
Wczoraj koleżanka piguła poleciła mi aplikowanie clexa na siedząco i to było to!Ogromna różnica.Trochę piekło, ale ten pierwszy to było istne piekło!!!
Mój karteczkowy potwór opiekuje się mną wzorowo:)Ciągle mi przygotowuje coś pysznego.Robi dzielnie zastrzyki, choć wiem,że sam boi się zastrzyków.
Rano była karteczka ale nie będę Was już zarzucać nimi;)
Nie dałabym rady wczoraj czegoś sensownego napisać bo czułam się jak rozjechana przez tramwaj.
Dziękuję Wam po raz kolejny za wszystkie kciuki i słowa otuchy:)
Nie miałam chyba nawet szansy się zestresować bo odpisywałam na Wasze komentarze i czas szybko zleciał;) O 12.00 wzięłam flamexin i relanium.Postanowiliśmy jechać autobusem.Już na przystanku czułam,że nogi robią mi się miękkie i zapadam się w sobie.To relanium mnie zmiata z powierzchni!
Dotarliśmy na styk.Klinika pusta i lekarz od razu poprosił mnie do gabinetu.Po wejściu do kliniki skierowałam się do toalety,żeby zrobić miejsce na świeżą wodę;)więc gdy lekarz mnie zbadał był w lekkim szoku,że jest pusto.No jest, bo miałam zacząć pić o 13.00, a o tej godzinie weszłam do gabinetu.Więc zaczęłam nawadnianie.Piłam i piłam a pęcherz jak na złość nie chciał się napełnić.
Wypiłam chyba pół butli w klinice.Mieszałam z gorącą bo młodzież nie dość,że z lodówki, to jeszcze do lodówki by trafiła.
Czułam,że zaraz zwymiotuję!To chyba jakiś szok przez tą ilość wody i koks.Najpierw byłam senna i rozbita, potem dostałam głupawki.Zaczęłam się śmiać jak psychiczna i gadać jak najęta.S. udawał, że mnie nie zna hahaha:) i błagał żebym zamknęła dziub.
W końcu lekarz po raz kolejny sprawdził pęcherz.Było git!Powiedział,że endo jest bardzo ładne ale juz nie pytałam ile ma,żeby potem nie porównywać w necie.
Ubrałam kieckę bo to najwygodniejsze, a zadzieram ja tylko na fotelu;)Śmiać mi się chciało z pani embriolog.Kobieta otwiera okienko i ma niezły widok:D Trochę się ogranęłam bo musiałam się skupić nad tym jak się nazywam i kiedy się urodziłam:D Wyświetliło się moje nazwisko na ekranie i zobaczyłam dwa bąble. W ogóle do mnie nie podobne;)Trochę dziwne.Inne iż te poprzednie.Jeden już wychodził z otoczki;)Na sali tłum!Lekarz, położna, położna ucząca się i mój chłop dzierżący w dłoni prowiant do pracy;)Wszyscy wpatrzeni w ekran.A ja kurna nic nie widziałam.No jak to ja nic nie widzę,przecież jestem tu najważniejsza;)Kazałam S. obserwować.Usłyszałam jak położna mówi : ale jasny!To mnie trochę uspokoiło.Jasny, znaczy żyje i mam moc!
Lekarz trochę dziabną mi szyjkę.Porównując te wszystkie transfery, do tego naprawdę się przyłożyli.Wszystko powoli, dokładnie.Smoczek miałam w kieszeni:):)
Potem lekarz nas poprosił do gabinetu.Dał rozpiskę z lekami.Zapytałam jak to wyglądało, a on przecież pan widział.Pytam S., a on: no jak, normalnie.Ja pierdzielę z tymi chłopami!
Śmiać mi się chciało jak lekarz powiedział,że mam gadać do brzucha;) i że reszta leży w rękach matki natury.O matko!Bądź łaskawa!
Wróciliśmy taksówką.Mój S. wyskoczył pod pracą, a ja wróciłam do domu.Byłam zmasakrowana!Czułam się fatalnie!Było mi niedobrze i bolała mnie głowa.
Wieczorem S. zrobił mi zastrzyk z clexane. Ludzie!Stymulacja to przy tym pikuś!Bolało jak diabli!Piekło masakrycznie!Na samą myśl o kolejnym i ewentualnym długoterminowym braniu tego szajsu mam gęsią skórkę.
Fota naszych dzieci.Nie są zbyt fotogeniczne;)i zupełnie do nas niepodobne;)
Chyba zrobili to nacięcie bo przed podaniem zarodek wychodził już z otoczki.
Teraz tylko czekać.Niestety w tym jestem najgorsza!
A oto karteczka z dzisiejszego poranka:
Szkaradne kulki haha:)Jak on może tak mówić o naszych dzieciach:):)
Wszystko dzieje się tak szybko..
Ostatni tydzień spędziłam na bieganiu po lekarzach i kombinowaniu.
W poniedziałek byłam u kontakta z nadzieją na uzyskanie refundowanej recepty na clexane. Co prawda mam już 10 zastrzyków ale wystarczy mi to zaledwie na 10 dni.Pani dr chciała być bardzo pomocna ale jej nie wyszło;)Zaczęła mi czytać wskazania do wypisania clexana na zniżkę i za diabła się nie łapałam na żadne.Nie mam stwierdzonej choroby zakrzepowej, jedynie niebezpieczeństwo,że u mnie wystąpi.Dr powiedziała,że się boi bo kolega zapłacił 20 tyś. kary.Oceniła mój stan na mega nakręcony.Ciekawe jakby ona wyglądała na moim miejscu i czy nie próbowałaby z każdej strony.
Poleciła odwiedzić ginekologa.
E tam, już mnie nic nie zdziwi.Ludzie patrzą na niepłodne jak na dziwolągi, przewrażliwione wariatki, które przesadzają.Może i tak ale walka toczy się o najwyższą stawkę.
Wczoraj byłam u ginekologa.W sumie już w innej sprawie.Chciałam skierowania na badania hormonów potrzebne do weryfikacji.Udało się tylko z betą.Wypisała trzy skierowania.Co do reszty twierdzi,że to są badania poza pakietem.Nie bardzo rozumiem, bo mam pakiet dosyć wypasiony i te badania tam są.Dzisiaj jeszcze spróbuję przez koordynatora lub opiekuna pacjenta.
To są jakieś jaja.Masz niby badania i opiekę w pakiecie ale jak przychodzi co do czego, okazuje się,że musisz stanąć na rzęsach,żeby uzyskać pomoc.Mamy w pakiecie prowadzenie ciąży i co mi po nim, jak może tej ciąży nigdy nie być.
Nad naszym związkiem czarne chmury..Każdy w swoim narożniku szykuje się do walki.Mam wrażenie że szykuję się do MMA bo sposób podejścia do przeciwnika jest różny.
Ja gadam jak katarynka, On w swoim świecie.Nie dziwie się,że ludzie się rozstają podczas leczenia.To jest koszmarne obciążenie dla związku.Chociaż wczoraj mnie zaskoczył bo zadawał milion pytań pani ginekolog.To nie jest tak,że po nim to spływa, po prostu obrał inną taktykę walki z przeciwnikiem.Może to też wynika z charakteru i temperamentu.
Mam nadzieję,że przetrwamy tą jazdę!
Jakoś nie miałam czasu się stresować, a teraz mnie dopadło.Nie mogę spać.Myśli wirują w głowie jak tornado.Naprawdę bardzo staram się wyluzować ale świadomość,że to już koniec drogi trochę przytłacza.Poza tym gdy spoglądam w metrykę stres narasta.Zbutwiałe, stare jaja sukcesu nie wróżą:D;)
Widzę się z małą dziewczynką, taką małą wariatką jaką byłam ja.Zadającą mnóstwo pytań, wiszącą na trzepaku, bijącą się z chłopakami,łażącą po drzewach,trochę niesforną, walczącą o swoje.Ma ciemne włosy i niebieskie oczy.Może mieć piegi jak matka;)Będę ją kochała najbardziej na świecie!
To już jutro..Mam nadzieję,ze telefon dziś nie zadzwoni i moja dzieciarnia ładnie się rozmrozi.
Jakoś zaczynam myśleć,że może się udać..
A oto moje dzisiejsze znalezisko;)
Znalazłam go podczas sprzątania chałupy;)Pewnie po poprzednich lokatorach;)
Znak?Czy przypadek;)?
Niedziela minęła pod znakiem przyjemności.Po raz kolejny wzięliśmy udział we Wrocławskim Święcie Rowerzystów.Wystartowaliśmy z Placu Nowy Targ.Ta impreza nastraja mnie zawsze mega pozytywnie.Cudownie jest jechać sobie środkiem ulicy bez obawy,że mnie ktoś potrąci.Mogę sie rozglądać i podziwiać Wrocław:)A jest co podziwiać!Wrocław się zmienia, pięknieje, wyrastają jak grzyby po deszczu nowe ścieżki rowerowe.Powstała piękna przystań na w okolicy Hali Targowej. Pierwszy raz ją widziałam. Kiedyś wszędzie poruszałam się rowerem, więc wszędzie mogłam przejechać bez trudu.Teraz gdy mieszkamy dosyć daleko od centrum, dupsko wozimy autem;)i rzadziej się wyprawiamy do miasta.
Przejazd przez miasto zakończył się piknikiem w Parku Tołpy. Wzięliśmy sobie kocyk, popiliśmy, pojedliśmy i trochę się zjaraliśmy.Świetna inicjatywa!Przekrój wiekowy od dzieciaczków kilkuletnich po seniorów;)Pełna kultura.Nikt nikomu nie zajeżdżał drogi, nie szarżował, nie było chamstwa.
Wieczorem już piszczałam bo spaliłam się na wiór!
Oczywiście komentarze pod imprezą w necie pełne jadu.No tak lepiej siedzieć w domu i wywalać żółć, niż ruszyć dupsko i spędzić miło czas!
Miasto było zablokowane ale chyba raz w roku nikomu się nic nie stanie.Tym bardziej,że była to niedziela, a nie środek tygodnia.
Gdzieś tam w międzyczasie poruszyliśmy temat in vitro.W mojej głowie powoli przesuwam granicę, chociaż wcześniej nie było o tym mowy.Myślę o podejściu komercyjnym i powiedziałam o tym S.
Nigdy nie brałam tego pod uwagę!Powiedziałam mu,że boję się,że się rozstaniemy przez to wszystko.On z kolei boi się,że nie przestanę i będę chciała więcej i więcej.Do tego ciągle chce mi się ryczeć przez te hormony!To chyba wina hormonów, bo chyba nie wzruszałam się jadąc na rowerze i widząc masę ludzi, chociaż?;)
Ciężkie te nasze rozmowy ostatnio.Jakoś od razu przeskakuję na czas po i za diabła nie biorę pod uwagę,że się uda i nie wiem dlaczego.Już jestem po drugiej stronie.Jest szansa, a nawet duża ale w mojej głowie krajobraz po bitwie, a ja siedzę przegrana na spalonej ziemi.Chyba muszę jakoś się zmobilizować i wizualizować sobie sukces bo z takim podejściem raczej nic z tego nie będzie..