Jestem obecnie na dole.Po raz kolejny dopadły mnie wątpliwości.Im dalej w las, zaczynam się zastanawiać czy ja naprawdę chcę być matką.Oszaleć można!Mieszkam w bloku oblężonym przez matki z dziećmi.Co dziennie z za ściany słyszę wrzaski od rana do wieczora.Czy ja naprawdę tego chcę, czy dam radę?Co jakiś czas dopadają mnie wątpliwości.Już nawet nikomu o tym nie mówię bo pomyślą,że oszalałam.Już sama zaczynam w to wierzyć.Od euforii, po wór wątpliwości i strachów.Nie znoszę rutyny i boję się,że jak wpadnę w pieluchy, zginę!Może niektórzy ludzie nie powinni mieć dzieci?Może jakaś Wyższa Siła tak mąci,żebym ich nie miała bo nie dam rady ogarnąć tematu.Ciągle bujam w obłokach, jestem roztrzepana jak niejedno dziecko i ja mam wziąć odpowiedzialność za taką małą istotę?Jestem w jakimś szpagacie decyzyjnym od lat.Chcę i się boję i tak w kółko.Nie wiem czy wszystkie kobiety mają wątpliwości czy tylko ja - oszołom?
Lista podstawowych strachów:
- płacz dziecka
- choroba
- brak czasu dla siebie
- niewyspanie
- rutyna
- mówienie wyłącznie o kupach, zupach i pieluchach
- izolacja
I pewnie wiele innych przewija się przez moją łepetynę..Chyba najlepiej jakby podrzucił mi je bocian i nie było by odwrotu;)A jak bycie matką mi się nie spodoba?Nie wrócę dożycia z przed?
Nawet S.o tym nie mówię bo jak raz mu powiedziałam, to mu gały wyszły z orbit.
Nasza decyzja o dziecku ewaluowała przez lata. Od totalnego braku zainteresowania spłodzeniem spadkobiercy, przez luźne starania, po udział w programie.Pamiętam jak mówiliśmy : in vitro - NEVER!Adopcja -NEVER!A gdzie jesteśmy dziś?In vitro -OK, adopcja -padł ten pomysł.
Mnóstwo pomysłów, a ja nadal jestem w czarnej dupie!Całe życie bałam się odpowiedzialności i to chyba clou problemu.Kolorowy ptak,który boi się stabilizacji!Jestem zodiakalnym bliźniakiem. To chyba wszystko tłumaczy..
Żyj na huśtawce żyj!
