Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inofem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inofem. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lutego 2016

Wielka wyprawa



Jestem już spakowana..Klamoty piętrzą się wszędzie.Niby jadę na tydzień i pewnie mogłabym się spakować w jedną małą torbę, ale po co kiedy trzeba załadować tobołkami cały bagażnik.No przecież jedzie ze mną kudłate dziecię;)które potrzebuje misek, karmy, koca i innych niezbędnych przedmiotów.Jeśli doczekam się kiedykolwiek potomka, na bank trzeba będzie pomyśleć o większym bolidzie!Zapomniałam o mojej umowie z S.Jeśli nie będzie dziecięcia do moich urodzin, bierzemy drugiego Goldena. Cholera, to przyda się też przyczepa!
Zrobiłam dziś przegląd auta.Starszy pan jak zwykle nic nie mówił, czym zawsze doprowadza mnie do szału.Zawsze mam ochotę za nim łazić i zaglądać. w te dziury co on.Moja czarna franca idealnie spisała się na rolkach.Hamulce jak żyleta!Spaliła się żarówka w postojowych i będę musiała pogrzebać w książce jakie tam żarówki wchodzą i ewentualnie jak ją wymienić.Pojechałam na myjnię. Umordowałąm się jak dziki dzik, a auto po mojej harówce nie wyglądało wcale lepiej:)Ważne żeby bez wstydu podjechać pod dom.Trochę byłam dzisiaj uziemiona bo cały czas czekałam na pieprzony inofem, który zamówiłam w zeszłym tygodniu.Sprawdzałam na stronie kuriera i ta przesyłka jest już od poniedziałku we Wro, ale żadnemu gamoniowi nie chce mi się jej przekazać.Za tydzień, to ja sobie będę mogła aplikować ten roztwór ale innym wlewem.Okazało się,że moje książki też gdzieś utknęły.Mój chłop dodał mi do  zamówienia Wampira z Zagłębia i przykorkował mi zamówienie, bo książka jest trudno dostępna.A co niech se baba czyta o mordercach jak lubi.W ten oto sposób mój wyjazd się opóźnił, a ja i tak nie mam tego, na co czekałam!Najbardziej wkurzył mnie ten inofem.Żeby w ogóle zadziałał, trzeba go przyjmować przez co najmniej miesiąc.Chyba,że S. mi wyśle go priorytetem.Tylko,żeby nie było jak kiedyś z sukienką, która krążyła po całej Polsce, zanim do mnie dotarła.Była już końcówka lata, więc i tak w niej nie pochodziłam!
Konta nadal mam poblokowane!Nie mam już siły.Nie chcę się już denerwować, ale mi nie wychodzi. Rzygam już wydzwanianiem do tego gamonia.Dam mu czas do jutra i będę musiała niestety się znowu z nim kontaktować.
Wypatruję okresu.Za dwa dni powinien zawitać.Jak już zacznę brać tabletki, poczuję, że wracam.Na razie czuję jakbym była w jakimś zawieszeniu.czekanie i nerwy, z tym kojarzy mi się in vitro.
Czekanie aż komórki urosną, nerwy ile komórek wyciągną, nerwy i czekanie czy są jakieś zarodki, nerwy i czekanie czy bąbel się zakotwiczył. Crio - czy zarodek się rozmrozi, czekanie na choćby mały objaw wskazujący na ciążę!A potem już zaledwie 9 miesięcy czekania i nerwów czy wszystko jest ok!

poniedziałek, 8 lutego 2016

Przygotowania do startu!




Od rana nie mogę sobie miejsca znaleźć. Szwędam się, zaglądam w kąty, przekładam rzeczy z miejsca na miejsce.Zmobilizowałam się i trochę poćwiczyłam.Wczoraj przy okazji spaceru z psem zrobiłam sobie małą przebieżkę.Załamka!Moja kondycja ulotniła się jak kamfora!Dostałam zadyszki.Zapuściłam się przez ten rok, trzeba to przyznać.Ciągle mam jakieś dylematy.Czy ćwiczenia nie spowodują nadmiernego schudnięcia, a co za tym idzie problemów hormonalnych?
Ćwiczyć czy nie ćwiczyć o to jest pytanie:D?
Wygrzebałam gdzieś bocianową dietę płodności.Pozakreślałam, powycinałam i przykleiłam w kuchni.Nie wiem,czy się do niej zastosuję, ale wisi?Wisi;) Pić czerwonego wina na pewno nie będę bo już się go napiłam w życiu:D, z resztą od kilku lat mam odrzut od alkoholu.Reszta wydaję się być do przejścia.No może z kawą będzie problem, bo ją uwielbiam:)
Od jakiegoś tygodnia gastryka siada.Nie wiem, czy to wynik łykania garściami tablet, czy jakieś inne cholerstwo, w każdym razie brzuch mam jak balon.Czasami mam wrażenie,że im człowiek chce zdrowiej, tym organizm się buntuje.Niedługo będę piła samą wodę, bo tylko po niej nic mi nie jest:)
Mój kucharz zrobił wczoraj burgery buraczane z kaszą jaglaną - uwielbiam:)Zobaczymy jak zakończy się degustacja;)
Moja rodzicielka wróciła już ze Sznyclandii i zmierzam się do niej wybrać na dniach.Zapowiedziałam już,że żadnej padliny ma mi nie serwować na obiad.Stęskniłam się już za nią i mam nadzieję,że będzie bez burz i zamieci;)Może znajdę sobie jakąś siłownię w domu, ale znając życie jednorazowe wejściówki to już przeszłość.Chęci i pomysły są, a jak będzie zobaczymy;)
Czekam tylko na książki, zrobię przegląd fury, odbiorę inofem i jadę!Co do książek.Moje roztrzepanie czasem sięga zenitu! Zamówiłam sobie książki na stronie świata książki, ale po co potwierdzić?Zajarzyłam dopiero kilka dni po złożeniu zamówienia bo zaczęłam się już niecierpliwić.Tym oto sposobem moje kryminały i mordercze historie będą dopiero 10.02!
Pani Igiełka by mnie złajała za tą tematykę.No lubię i tyle!Nawiązując do tematu, obejrzeliśmy ostatnio na TVP Kultura film pt. ,,Amerykańska zbrodnia". Szczerze mówiąc rozbolała mnie po nim głowa.Historia wydarzyła się na prawdę i aż trudno w to uwierzyć!Ostatni raz zareagowałam tak na Plac Zbawiciela.Pamiętam,że gdy go pierwszy raz obejrzałam dawno temu, miałam ochotę go wyłączyć, takie emocje we mnie wzbudził.Wkurwienie i bezsilność!
Teraz od kilku dni tłuczemy Pitbulla.Nigdy nie oglądałam tego serialu, bo chodzę spać z kurami, a był puszczany dosyć późno i nadrabiam zaległości.Kończymy już drugi sezon:)
Większość historii pamiętam, bo wydarzyły się na prawdę.Świetna obsada.Jeżeli ktoś jak ja spał w tym czasie, to polecam;)