Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poronienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poronienie. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 grudnia 2015

Poronienie?


Tak jak przewidziałam tsunami uderzyło dzisiaj rano.Wczoraj wieczorem zaczęłam plamić, chociaż temperaturę miałam cały czas podwyższoną.Nie będę opisywać ze szczegółami co się zadziało, ale było ostro.Myślę,że to było poronienie.Dokładnie taka sama historia, jak po ostatnim transferze.Takie samo samopoczucie.Nie wiem w czym rzecz, ale jeśli udało się naturalnie, to może idziemy w dobrym kierunku.Czułam,że coś jest na rzeczy, bo mimo opóźnień, nigdy nie czułam się tak fatalnie.Czytałam sobie, co pisałam po transferze ostatniego zarodka i moje samopoczucie było identyczne: mdłości, brak apetytu, duszności,swędzenie ciała, odbijanie, zawroty głowy.
Myślę,że skoro wykluczony został bałagan w macicy, problemem są moje komórki.Mam nadzieję,że akupunktura i suplementacja chociaż trochę je poprawi.Moja przyjaciółka, mieszkająca we Włoszech chyba bardziej przeżywa niż ja każdą moją porażkę.Uwielbiam jej dzieciaki.Pamiętam jak sama poroniła i jak bardzo przeżyła tą historię.Teraz jest szczęśliwą mamą dwóch szkodników.Heh, ciągle przytacza mi beznadziejne historie z happy endem;)Odkąd wyjechała, nasze kontakty się poluźniły ale chociaż raz w roku staramy się spotkać i poplotkować.Daleko, ale jest i to najważniejsze;)
Cóż podnoszę się po raz kolejny..i poprawiam koronę;)

czwartek, 10 września 2015

Poroniłam

Dziś dramat!Płacz i histeria, a jeszcze dwa dni temu szczęście...
Zrobiłam rano test - negatywny.Byłam zdziwiona ale wiem,że tak się zdarza mimo ciąży.
Pojechałam do szpitala na betę.Okazało się,że za dopłatą mogę mieć wynik na cito.
I miałam ale taki,że ścięło mnie z nóg.Beta spadła z 29 do 7.Szłam do auta i zanosiłam się z płaczu jak małe dziecko.Oglądałam wynik z każdej strony ale nie chciało być inaczej.Pieprzone 7 z groszem.To krwawienie to jednak było wczesne poronienie.Zakotwiczył się na krótko ale coś poszło nie tak.Może był słaby?Może ten stan zapalny zaszkodził?Nie wiem..Wiem,że był ze mną na chwilę.
Chyba wolałabym od razu we wtorek zobaczyć to pieprzone 0, niż teraz zastanawiać się dlaczego?
Chciałam, żeby ktoś mnie zbadał w szpitalu ale ,,przemiła" pani powiedziała,że muszę iść prywatnie bo mają stare usg, a poza tym pewnie ciąży już nie ma.Po drodze mijałam kobiety w ciąży, z dziećmi - masakra.W drzwiach mijałam się z dziewczyną w ciąży, która nie mogła mieć więcej niż 16lat. Przeklinałam w myślach.Pewnie zaliczyła wpadkę, a ja tu ginę.
Na szczęście już mi lepiej,Lepiej teraz niż za kilka miesięcy.To dopiero był by dramat!
Odpuszczam na kilka miesięcy.Muszę odpocząć.Pod koniec września wyjeżdżamy do Doliny Baryczy.Tam się uspokoję i odsapnę.
Wiedzieliśmy,że może być różnie, a jednak boli.W poniedziałek mam wizytę u lekarza.Zobaczymy co wykaże usg.
Mam takie dziwne myśli...Jeśli zrobiłabym tą betę po raz pierwszy dziś, to pewnie cieszyłabym się,że jestem w ciąży.Bo przecież ciąża zaczyna się od 5,8...
Byłam z mamą i psem w parku i na chwilę udało mi się zapomnieć...Dziś było pięknie.Na zewnątrz, bo w środku odbywał się dramat.

środa, 9 września 2015

Strach

Pojechałam rano odebrać wynik bety.Nawet na niego nie spojrzałam.Otworzyłam go w drodze do auta i zaczęłam się cieszyć jak głupek,aż kobieta która mnie mijała patrzyła jak na wariata.Jest!Chyba jest!Wynik 29,88 w 11dpt. Nie mogłam w to uwierzyć.W myślach widziałam już 0!Zaraz za radością pojawił się strach.Przecież robiłam badanie w dniu krwawienia, a w zasadzie przed krwawieniem, więc może wynik jest fałszywy.Ręce mi się trzęsły.Dzwoniłam do S ale nie odbierał.Byłam wkurzona bo to ważna dla nas wiadomość, a ja nie mogę się do niego dodzwonić.Odebrał w końcu.Cholera!!Ciężko u niego z emocjami.Wszystko trzeba wyciągać wołami.Zaraz telefon do M i radocha:)Boję się cieszyć, a bardzo bym chciała!Chciałabym krzyczeć ,,jestem w ciąży"!Mama trochę sprowadza mnie na ziemię, zamiast dawać nadzieję, cała ONA.
Mam mętlik w głowie.Może dzisiaj jeszcze zrobię test.Wiem,że może nie wykazać jeszcze ciąży.
Chyba nie pójdę więcej na betę i poczekam do poniedziałku na weryfikację.Jeszcze,żebym miała wynik w ten sam dzień, ale w laboratorium odbywają się jakieś sceny dantejskie!Może zwiększę dawkę luteiny podjęzykowej i nie będę pchała tablet aplikatorem bo zryję sobie całą szyjkę.Nie wiem kto wymyślił taki ostry podajnik.Chcę żeby mały ze mną został ale jak będzie słaby natura sama zadziała.Trzymam kciuki za siebie i tą istotkę, która jeszcze może tam jest:)