Tak bardzo chciałabym żeby się udało...
Znowu miałam bezsenną noc.Łaziłam po domu, nie mogłam zasnąć.
Najedliśmy się owoców na noc i latałam do toalety co 5 minut.Jakiś kosmos.Leżałam i myślałam..
Marzyłam o tym jakby to było iść z malutką dziewczynką za rączkę i odpowiadać na jej pytania.Mam ją cały czas w głowie, idealnie zwizualizowaną, taką małą moją miniaturę:)
Gadałam do brzucha.Opowiadałam im jak będą miały fajnie.Jak będę się z nimi bawić i wariować.
Zaczynam ryczeć..Czy to marzenie kiedyś się spełni?
Przejrzałam sobie moją weryfikację z zeszłego roku.Progesteron miałam kolejno na poziomie: 25 ng/ml 3dpt, 54,73 6dpt, trzecia 25,11ng/ml.
Przez kilka dni czułam się jak chora.Temperaturę miałam podwyższoną i to dawało mi jakąś nadzieję.Dziś ręce mi opadły.Temp.36,6.
Zaczynam czytać, czego kurna miałam nie robić!Niby nie analizuję ale mnie korci jak cholera.
S.bardzo wierzy.Dba o mnie jak najlepsza pielęgniarka, no może nie do końca bo wczoraj zrobił mi kosmicznego krwiaka!Lało się i lało:)Z takim brzuchem to raczej nigdzie się nie pokażę;)
Kupuje mi gazety, owoce, mówi,że się uda.Mój anioł stróż:)
Miałam jutro jechać na betę ale zapowiedziały się koleżanki.W sumie to się cieszę bo choć na chwilę przestanę myśleć.Może pojadę w czwartek.Jutro mogłabym popsuć humor nie tylko sobie ale i gościom;)S. obiecał upiec nam ciasto:)
Najlepsza jest moja mama.Jak odbiera telefon albo dzwoni, ma taki głos jakby miała zaraz umrzeć.Wczoraj ją opieprzyłam.Jak ja mam się cieszyć i mieć nadzieję słysząc wisielczy głos.Uspokoiłam ją,że dam sobie radę jak się nie uda.Nie skoczę z dachu, nie utonę we łzach, nie zakopie się pod kołdrą na rok.Ona to bardzo przeżywa.Zaczęła mieć problem z ciśnieniem.Cholera, zamiast dzieckiem to przyjdzie mi się opiekować mamą.
Jednego dnia wierzę, drugiego jestem w totalnej rozsypce.
Mam wrażenie,że ta niepłodność dziwka śmieje się gdzieś w kącie.Zabrała mi wszystko!Radość życia, spontaniczność, nadzieję i wiarę.Czasem daje mi fory, pozwala wygrać na chwilę, po czym wali tak,że nie mogę się podnieść.Czuję ją na plecach każdego dnia,Szepcze mi do ucha,że jestem beznadziejna, nic nie warta, depcze moją samoocenę i wiarę w siebie.Świetnie się bawi..Uwielbia widzieć mnie we łzach, słabą i bezbronną.Siedzi nocą w fotelu i obserwuje mnie jak cierpię.Powiem Ci coś głupia suko.Nie złamiesz mnie choćbym miała się czołgać, nie dam Ci wygrać!Pamiętaj,że trenowałam sztuki walki:P Choć upadam, nie odklepuję ,zawsze się podnoszę...
